Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Roch wydobył się spod konia. Chwilę popatrzył bezprzytomnie za uciekającym, następnie zatoczył się jak pijany, siadł na drodze i począł ryczeć jak niedźwiedź.
Król zaś coraz był dalej, dalej, dalej!... Wreszcie począł zmniejszać się, topnieć i znikł w czarnej opasce chojarów.
Wtem z krzykiem i hukaniem nadbiegli towarzysze Rocha. Było ich z piętnastu, którym dopisały konie. Jeden z nich niósł kieskę królewską, drugi kapelusz, na którym czarne strusie pióra były diamentami upięte. Ci obaj poczęli wołać:
-Twoje to, twoje, towarzyszu! Słusznie ci się to należy!
A inni:
-Wiesz, kogoś gonił? Wiesz, kogoś dojeżdżał? To był sam Carolus!
-Na Boga! Póki żyw, tak nie uciekał przed nikim, jak przed tobą. Chwałą niezmierną okryłeś się kawalerze!...
-A co rajtarów przedtem nałuszczył, nim się za samym królem wysforował!
-Małoś tą szablą Rzeczypospolitej w mig nie zbawił!
-Bierz kiesę!
-Bierz kapelusz!
-Zacny był koń, ale dziesięć takich za te skarby kupisz!
Roch spoglądał na nich osłupiałymi oczyma, na koniec zerwał się i zakrzyknął: