lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Dwie orty?... - to chyba nie szczery, ale przednio udany... Pokaż waść!
-Weź, wasza mość!
-A sam to się nie możesz ruszyć?... Ja mam chodzić?
-Bom się okrutnie strudził.
-Ej, bratku! rzekłby kto, że oblicze chcesz ukryć!
Słysząc to Józwa nie rzekł ani słowa, jeno zbliżył się do komina, wyciągnął palącą się głownię i trzymając ją wysoko nad głową, poszedł wprost do Kmicica i zaświecił mu w oczy.
Kmicic podniósł się w jednej chwili na całą wysokość i przez jedno mgnienie powieki patrzyli sobie oko w oko - nagle głownia wypadła z rąk Józwy, rozsypując tysiące skier po drodze.
-Jezus Maria!! - zakrzyknął Butrym - to Kmicic!...
-Jam jest! - odrzekł pan Andrzej widząc, że nie ma dłużej sposobu ukryć się.
Lecz Józwa zaczął krzyczeć na żołnierzy, którzy zostali przed sienią:
-Bywaj! bywaj! trzymaj!
Po czym zwrócił się do pana Andrzeja:
-Tyżeś to, piekielniku, zdrajco?! Tyżeś to, diable wcielony?! Raz się wymknąłeś z moich rąk, a teraz do Szwedów w przebraniu dążysz? Tyżeś to, Judaszu, kacie męża i niewiasty? mam cię!