lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Jeden się przed wami nie obronię, ale będzie nas więcej. Gardła wy tu położycie.
-Będzie i nas więcej, prowadź!
-To i chodźcie, nie moja sprawa.
-Co masz jeść dać, to daj - i gorzałki. Pana wieziemy, który zapłaci.
-Byle stąd żyw wyjechał.
Tak rozmawiając weszli do chaty, w której na kominie palił się ogień, a z garnków postawionych na trzonie rozchodził się zapach duszonego mięsiwa. Izba była dość przestronna. Soroka zaraz na wstępie zauważył, iż pod ścianami stało sześć tapczanów okrytych obficie baranimi skórami.
-To tu jakaś kompanija mieszka - mruknął do towarzyszów. -Podsypać rusznice i czuj duch! Tego chama pilnować, by nie umknął. Niechże dzisiejszej nocy kompanija śpi na dworze, bo my z izby nie ustąpim.
-Panowie nie przyjadą dziś - rzekł smolarz.
-To i lepiej, bo nie będziem się o kwaterę spierali, a jutro sobie pojedziem - odparł Soroka - tymczasem wykiń mięsiwo na misę, bośmy głodni, i koniom owsa nie żałuj.
-A skąd tu owsa wziąć przy smolarni, wielmożny panie żołnierzu?
-Słyszeliśmy konie pod szopą, to musi być i owies; smołą ich nie żywisz.