lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Lecz teraz, gdy wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Oleńka była zabezpieczona od zemsty księcia wojewody, a konfederaci od niespodziewanego napadu, zadał sobie pan Andrzej pytanie, co sam będzie czynił.
Zerwał ze zdrajcami, spalił za sobą mosty, chciał teraz służyć ojczyźnie, ponieść jej w ofierze siły, zdrowie, gardło - ale jak to uczynić? jak zacząć? do czego przyłożyć ręki?
I znów mu przyszło do głowy:
"Iść do konfederatów..."
Lecz jeśli nie przyjmą, jeśli zdrajcą ogłoszą i usieką albo co gorzej, sromotnie wypędzą?
-Wolejby usiekli! - zakrzyknął pan Andrzej i spłonął ze wstydu i poczucia własnej sromoty. -Podobnoż to łatwiej ratować Oleńkę, łatwiej konfederatów niż sławę własną.
Tu dopiero rozpoczynały się prawdziwie desperackie terminy.
I znów junacka dusza poczęła kipieć.
-Albo to nie mogę czynić, jakoż przeciw Chowańskiemu czynił? - rzekł do siebie. -Kupę zbiorę, będę Szwedów najeżdżał, palił, ścinał. Nie nowina mi to! Nikt im się nie oparł, ja się oprę, aż przyjdzie chwila, że jako Litwa pytała, tak cała Rzeczpospolita spyta: kto ów junak, który sam jeden śmie lwu w paszczę włazić? Wtedy czapkę zdejmę i powiem: "Patrzcie, to ja, Kmicic!"