Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Podchodzilim.
-Toście na pojedynczych napadali albo na małe kupki! A gdy się bronili, cóż wy wówczas?
-Pralim.
-Aha! Praliście! Tedy macie swój rachunek u Zołtareńkowych i u Szwedów, i pewnie by wam na sucho nie uszło, gdybyście im w ręce wpadli?
Kosma i Damian milczeli.
-Niebezpieczny prowadzicie proceder i godniejszy hultajów niż szlachty... Nie bez tego też musi być, żeby na was jakie wyroki z dawnych czasów nie ciążyły?
-Jakże nie! - odrzekli Kosma i Damian.
-Tak i myślałem. Z których wy stron?
-My tutejsi.
-Gdzie ojciec przedtem mieszkał?
-W Borowiczku.
-Jego była wioska?
-W kolokacji z Kopystyńskim?
-A co się z nim stało?
-Usieklim.
-I musieliście uchodzić przed prawem. Kuso z wami, Kiemlicze, i na gałęziach pokończycie! Kat wam poświeci, nie może inaczej być!
Wtem drzwi do izby skrzypnęły i wszedł stary niosąc gąsior miodu i dwie szklanki. Wszedłszy spojrzał niespokojnie na synów i na pana Kmicica, a potem rzekł:
-Idźcie loch zawalić.
Bliźniacy wyszli natychmiast, ojciec zaś nalał miód w jedną szklankę, drugą zaś zostawił próżną czekając, czy mu Kmicic pić ze sobą pozwoli.