lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Łżesz! Łżesz jak pies! Panie pułkowniku, kto mógł wiedzieć, że to wasza miłość w naszej sadybie! Dla Boga, oczom jeszcze nie wierzę!
-Jam jest, we własnej osobie! - rzekł Kmicic wyciągając doń rękę.
-O Jezu! - odpowiedział stary - taki gość w boru! Oczom nie wierzę! Czym my tu waszą miłość przyjmiemy? Żeby my się spodziewali, żeby my wiedzieli!
Tu zwrócił się do synów:
-Ruszże się tam który, bałwanie, do lochu, miodu wynieść!
-Daj ojciec klucz od kłódki! - rzekł jeden z synów.
Stary począł szukać w pasie, a jednocześnie spoglądał podejrzliwie na syna.
-Klucz od kłódki? Ale! Znają cię, cyganie; więcej sam wypijesz, niż tu przyniesiesz. Co? sam pójdę; klucza od kłódki mu się chce! Idźcie jeno pnie odwalić, a otworzę i wyniosę ja sam!
-To, widzę, loszek pod pniami masz ukryty, panie Kiemlicz? - rzekł Kmicic.
-Albo to można co utrzymać z takimi zbójami! - odpowiedział stary wskazując na synów. -Ojca by zjedli. Jeszczeście tu?! Idźcie pnie odwalić. Tak to słuchacie tego, który was spłodził?
Młodzi kopnęli się żywo za chatę, ku kupom naciętych pni.