lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Po staremu wilcy was tu ogryzą.
-A was kruki zdziobią.
-Gadajcie, czego chcecie, do stu diabłów! Po coście do naszej chaty wleźli?
-A chodź no sam! Nie będziesz z chaszczów gardła darł. Bliżej! bliżej!
-Na parol?
-Parol dla rycerstwa, nie dla zbójów. Chcesz - wierz, nie chcesz - nie wierz!
-We dwóch możnali?
-Można.
Po chwili z zarośli, odległych na sto kroków, wynurzyło się dwóch ludzi wysokich i pleczystych. Jeden, nieco pochylony, musiał być człekiem wiekowym, drugi szedł prosto, jeno szyję wyciągał ciekawie ku chacie; obaj mieli na sobie półkorzuszki oszyte szarym suknem, jakie nosiła pomniejsza szlachta, wysokie jałowicze buty i kapuzy futrzane, naciśnięte na oczy.
-Kiej diabeł! - mruknął Kmicic przypatrując się pilnie dwom mężom.
-Panie pułkowniku - zawołał Soroka - cud chyba, ale to nasi ludzie!
Tamci tymczasem zbliżyli się o kilka kroków, ale nie mogli rozpoznać stojących przy chacie, bo ich zakrywały konie.
Nagle Kmicic wysunął się naprzód.
Wszelako nadchodzący nie poznali go, bo twarz miał obwiązaną, wstrzymali się jednak i poczęli mierzyć go ciekawie i niespokojnie oczyma.