lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Bogusław zwiesił głowę.
-Nie dawniej jak miesiąc temu - rzekł ze smutkiem w głosie - gdym z Podlasia do Prus elektorskich, do Taurogów jechał, przybył do mnie jeden szlachcic... z zacnego domu... Szlachcic ów, nie znając widać moich prawdziwych dla pana naszego miłościwego afektów, myślał, żem mu wrogiem, jako inni. Owóż za znaczną nagrodę obiecywał mi pojechać na Śląsk, porwać Jana Kazimierza i żywego lub umarłego Szwedom wydać...
Wszyscy oniemieli ze zgrozy.
-A gdym z gniewem i abominacją takową propozycję odrzucił - kończył Bogusław - ów człek z miedzianym czołem rzekł mi: "Pojadę do Radziejowskiego, ten kupi i od funta złotem mi zapłaci..."
-Nie jestem eks-królowi przyjacielem - rzekł Janusz - ale gdyby mnie kto podobną propozycję uczynił, kazałbym go bez sądu pod murem postawić, a sześciu muszkieterów naprzeciw.
-W pierwszej chwili i ja chciałem tak postąpić - odparł Bogusław - ale rozmowa była na cztery oczy i dopieroż by krzyczano na tyraństwo a na samowolę Radziwiłłów! Nastraszyłem go jeno, że i Radziejowski, i król szwedzki, ba, sam Chmielnicki nawet, pewnie by go za to gardłem skarał; słowem, doprowadziłem owego zbrodniarza do tego, że się zamysłu wyrzekł.