lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Nieboszczyk pan Zend rad by był... Są polskie, moskiewskie... a ten wałach niemiec... i ona klacz także... Zacne koni. A co im dajecie?
-Żeby nie zełgać, mój jegomość, tom tu dwie polanki owsem obsiał jeszcze z wiosny.
-To twoi panowie od wiosny konie sprowadzają?
-Nie, ale mi czeladnika z rozkazem przysłali.
-Toś ty ich?
-Ja byłem ich, nim na wojnę poszli.
-Na jaką wojnę?
-Czy ja wiem, mój jegomość. Poszli daleko, jeszcze zeszłego roku, a wrócili latem.
-A czyj teraz jesteś?
-To królewskie lasy.
-Kto cię tu osadził na smolarni?
-Borowy królewski, panów krewny, który z nimi też konie prowadzał, ale jak raz z nimi pojechał, tak i więcej nie wrócił.
-A goście jacy tu u panów bywali?
-Tu nikt nie trafi, bo bagna naokoło i tylko jedno przejście; dziwno mi to, mój jegomość, żeście trafili, bo kto nie trafi, tego i bagno wciągnie.
Soroka chciał zrazu odpowiedzieć, że i te lasy, i to przejście zna dobrze, ale po chwili namysłu postanowił lepiej zamilczeć, a natomiast spytał:
-A duże to bory?
Chłop nie zrozumiał pytania.
-Jak to?
-Daleko idą?