Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Nie! nie na pocieszenie! - odpowiedział Kulwiec-Hippocentaurus - ale jeszcze raz za zdrowie Jędrusia, naszego rotmistrza kochanego! On to, moi mości panowie, przytulił nas tu w swoim Lubiczu, nas, biednych exulów, bez dachu nad głową.
-Słusznie mówi! - zawołało kilka głosów. -Nie taki głupi Kulwiec, jak się wydaje.
-Ciężka nasza dola! - piszczał Rekuć. -W tobie cała nadzieja, że nas za wrota, sierot biednych, nie wygonisz.
-Dajcie spokój! - mówił Kmicic - co moje, to i wasze!
Na to powstali wszyscy ze swych miejsc i poczęli go w ramiona brać. Łzy rozczulenia płynęły po tych twarzach srogich i pijackich.
-W tobie cała nadzieja, Jędrusiu! - wołał Kokosiński - choć na grochowinach pozwól się przespać, nie wyganiaj!
-Dajcie spokój! - powtarzał Kmicic.
-Nie wyganiaj! i tak nas wygnali, nas, szlachtę i familiantów! - wołał żałośnie Uhlik.
-Do stu kaduków! Któż was wygania? jedzcie, pijcie śpijcie, czego, u diabła, chcecie?
-Nie przecz, Jędrusiu mówił Ranicki, na którego twarz wystąpiły cętki jak na skórze rysia - nie przecz, Jędrusiu, przepadliśmy z kretesem...