Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Już tam chorążętom orszańskim tęskno z nieba na ziemię! - krzyknął Kokosiński.
-Nie daj czekać niebożętom!
-Mości panowie! - rzucił cienkim głosem Rekuć-Leliwa - popijem się na weselu jak nieboskie stworzenia!
-Moi mili barankowie - odpowiedział Kmicic - pofolgujcie mi albo lepiej mówiąc: idźcie do stu diabłów, niechże się po moim domu obejrzę!
-Na nic to! - odparł Uhlik. -Jutro oględziny, a teraz pospołu do stołu; jeszcze tam parę gąsiorków z pełnymi brzuchami stoi.
-My tu już za ciebie oględziny odprawili. Złote jabłko ten Lubicz! - rzekł Ranicki.
-Stajnia dobra! - wykrzyknął Zend. -Jest dwa bachmaty, dwa husarskie przednie, para żmudzinów i para kałmuków, i wszystkiego po parze jak oczu w głowie. Stadninę jutro obejrzym.
Tu Zend zarżał jak koń, a oni się dziwili, że tak doskonale udaje, i śmieli się.
-Takież tu porządki? - spytał uradowany Kmicic.
-I piwniczka jako się patrzy - zapiszczał Rekuć - ankary smoliste i gąsiory spleśniałe jakoby chorągwie w ordynku stoją.
-To chwała Bogu! siadajmy do stołu!
-Do stołu! do stołu!