Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Co za diabły? - pytał Zagłoba.
-Nie znam ich, nigdy nie widziałem! - odrzekł Wołodyjowski. Wtem karoca przejechała i poczęła okrążać dziedziniec, by zajechać przed główny korpus zamkowy, dragoni zaś zatrzymali się przed bramą.
Wołodyjowski poznał dowodzącego nimi oficera.
-Tokarzewicz! - zakrzyknął - a bywaj no waszmość!
-Czołem, mości pułkowniku!
-A jakich to szołdrów wieziecie?
-To Szwedzi.
-Szwedzi?
-Tak jest, i znaczni ludzie. Ten gruby to hrabia Loewenhaupt, a ów cieńszy to Benedykt Shitte baron von Duderhoff.
-Duderhoff?! - rzekł Zagłoba.
-A czego oni tutaj chcą? - pytał pan Wołodyjowski.
-Bóg ich wie! - odpowiedział oficer. -My ich od Birż eskortujem. Pewnie paktować z naszym księciem przyjechali, bo tam w Birżach słyszeliśmy, że książę wielkie wojsko zbiera i że ma Inflanty najechać.
-Ha, szelmy, tchórz was oblatuje! - wołał Zagłoba. -To Wielkopolskę najeżdżacie, króla rugujecie, a tu kłaniacie się Radziwiłłowi, by was w Inflanty nie połechtał. Poczekajcie! będziecie zmykać do waszych Duderhoffów, aż wam pończochy opadną! Zaraz my tu z wami podunderujemy. Niech żyje Radziwiłł!