lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Dobrze nieboszczyk dziaduś mi powiadał, żeś waćpan gorączka.
-Tacy u nas wszyscy w Smoleńskiem, nie jak wasi Żmudzini. Raz, dwa! - i musi być, jak chcemy, a nie, to śmierć!
Oleńka uśmiechnęła się i rzekła już pewniejszym głosem podnosząc na kawalera oczy:
-Ej! to chyba Tatarzy u was mieszkają?
-Wszystko jedno! a waćpanna moją jesteś z woli rodziców i po sercu.
-Po sercu, to jeszcze nie wiem.
-Niechbyś nie była, to bym się nożem pchnął!
-Śmiejący się to waćpan mówisz... ależ my to jeszcze w czeladnej!... Proszę do komnat. Po długiej drodze pewnie się i wieczerza przygodzi - proszę!
Tu Oleńka zwróciła się do panny Kulwiecówny:
-Ciotuchna pójdzie z nami?
Młody chorąży spojrzał bystro:
-Ciotuchna? - spytał - jaka ciotuchna?
-Moja, panna Kulwiecówna.
-A to i moja - odparł zabierając się do rąk całowania. -Dla Boga! toż ja mam w chorągwi towarzysza, który się zwie Kulwiec-Hippocentaurus. Czy nie krewniak, proszę?
-To z tych samych! - odrzekła dygając stara panna.
-Dobry chłop, ale wicher jak i ja! - dodał Kmicic.
Tymczasem wyrostek ukazał się ze światłem, więc przeszli do sieni, gdzie pan Andrzej szubę z siebie zrzucił, a potem na drugą stronę, do komnat gościnnych.