Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Gdzie mnie żadna panna niej-chce!...
-O, to niesprawiedliwie! - przerwała Marysia zarumieniwszy się jak malina.
-To jest żołnierska piosenka - rzekł pan Wołodyjowski - którąśmy śpiewali na hibernach, chcąc, żeby się jaka dobra dusza nad nami użaliła.
-Ja bym się pierwsza użaliła.
-Dziękuję waćpannie. Kiedy tak, to nie mam po co dłużej śpiewać i lutnię w godniejsze ręce oddaję.
Terka tym razem nie odepchnęła instrumentu, bo ją poruszyła pieśń pana Wołodyjowskiego, w której istotnie było więcej chytrości niż prawdy, więc uderzyła zaraz w struny i złożywszy buzię "w ciupo", poczęła śpiewać:
Nie kodź do lasu czypać bzu
I nie wierz kłopcu jako psu!
Bo każdy kłopiec ma w sobie jad,
Kiedy cię kocha, powiedz mu: "at!"
Pan Wołodyjowski tak się rozweselił, że aż się za boki uchwycił z radości i zakrzyknął:
-Wszyscyż to chłopcy zdrajcy? A wojskowi, moja dobrodziko?
Panna Terka silniej zasznurowała buzię i odśpiewała z podwójną energią:
Jeszcze gorsze psy, jeszcze gorsze psy!
-Nie uważaj, wasza mość, na Terkę, ona zawsze taka! - rzekła Marysia.