Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Była godzina ósma rano –pora, gdy oficerowie, urzędnicy i przyjezdni po gorącej, dusznej nocy zazwyczaj kąpali się w morzu, a potem szli do pawilonu na kawę czy herbatę...
U Łajewskiego brak miłości do Nadieżdy Fiodorowny wyrażał się przeważnie w tym, że...
Dla własnej rozrywki, a także by przyjść z pomocą nowo przybyłym i samotnym, którzy z braku restauracji w mieście nie mieli gdzie zjeść obiadu, Samojlenko zorganizował u siebie...
Diakon był bardzo skory do śmiechu i od byle głupstwa śmiał się do kolek w brzuchu, do łez. zdawało się...
Nadieżda Fiodorowna szła rano do kąpieli, a za nią sunęła jej kucharka Olga z dzbanem, z miedzianą miednicą, gąbką i prześcieradłami. Na redzie stały jakieś dwa nieznane statki o brudnych białych kominach...
Uczestnicy wycieczki umówili się, że wyjadą za miasto o siedem wiorst drogą prowadzącą na południe, zatrzymają się koło tatarskiego duchanu, przy zbiegu dwóch rzeczek – Czarnej i Żółtej –i będą tam gotować zupę rybną. Wyruszyli zaraz po piątej...
Kirilin i Aczmijanow wspinali się ścieżką na górę. Aczmijanow pozostał w tyle i przystanął, a Kirilin podszedł do Nadieżdy...
Proszę państwa, już czas...
Po powrocie do domu Łajewski i Nadieżda znaleźli się w swoich ciemnych, dusznych, nudnych pokojach. Oboje milczeli...
W kilka dni po wycieczce do Nadieżdy niespodziewanie przyszła Maria Konstantinowa i nie przywitawszy się, nie zdjąwszy kapelusza, schwyciła ją za obie ręce i tuląc je do piersi powiedziała z ogromnym wzburzeniem...
Tak wyglądasz, jakbyś miał mnie aresztować –powiedział von Koren zobaczywszy Samojlenkę w galowym mundurze...
Następnego dnia, w czwartek, Maria Konstantinowna obchodziła urodziny swojego Kosti. W południe mieli przyjść goście na pieróg, wieczorem na czekoladę...
Łajewski otrzymał dwie kartki, rozwinął jedną z nich i przeczytał: „Nie wyjeżdżaj, kochaneczku ”. „Kto to mógł napisać? – głowił się. – Naturalnie, że nie Samojlenko.I nie diakon, bo on nie wie, że chcę wyjechać. Może von Koren? ”...
– No, już czas na winta.Czekają na mnie – oznajmił Łajewski. – Do widzenia państwu. – Ja też idę, chwileczkę – powiedziała Nadieżda i wzięła go pod rękę...
Postanowiwszy, że nie okłamie wszystkich od razu, lecz każdego na raty, Łajewski następnego dnia o pół do drugiej poszedł do Samojlenki, żeby wydostać pieniądze i umożliwić...
–Nauki humanistyczne, o których pan mówi, tylko wtedy sprostają potrzebom ludzkiej myśli, gdy w swoim rozwoju zespolą się z naukami ścisłymi i pójdą tą samą drogą. A czy to...
Mary wrą w myśli, którą tęsknota przytłacza, I trosk oblegają roje
Diakon wstał, ubrał się, wziął gruby sękaty kij i cichcem wyszedł z domu. Było ciemno i diakon w pierwszej chwili, gdy ruszył ulicą, nie mógł dojrzeć nawet swojego białego kija
–Pierwszy raz w życiu widzę coś podobnego! Jak pięknie! – powiedział von Koren, wychodząc na polanę i wyciągając obie ręce ku wschodowi. – Patrzcie: zielone promienie! Na wschodzie zza gór wyłoniły się dwa zielone promienie i to istotnie było piękne. Wschodziło słońce...
W chwilę potem von Koren i diakon spotkali się przy mostku. Diakon był niezwykle wzburzony, ciężko dyszał i unikał spojrzeń zoologa. Wstyd mu było, że się tak przestraszył, że paraduje w mokrej, powalanej odzieży...
Upłynęło trzy miesiące z górą. Nadszedł dzień, w którym von Koren miał wyjechać. Od wczesnego rana padał rzęsisty,...