Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
–Jakie to wstrętne! – powiedział von Koren i po jego twarzy było widać, że istotnie czuł
wstręt. –Jedno z dwojga, Aleksandrze Dawidyczu: albo jesteś z nim w zmowie, albo, za
przeproszeniem, skończony z ciebie mazgaj. Czy nie rozumiesz, że on cię zwodzi jak dziecia
ka w najbezczelniejszy sposób? Chyba to jest jasne, że on chce się jej pozbyć i rzucić tutaj
samą. Albo zwali ją tobie na kark i to przecież jasne, że będziesz musiał ją wyprawić na wła
sny koszt do Petersburga. Czy twój zacny przyjaciel tak cię olśnił swoimi zaletami, że już nie
widzisz nawet najprostszych rzeczy?
– To są tylko przypuszczenia – odparł Samojlenko, siadając z powrotem.
–Przypuszczenia? A więc dlaczego jedzie sam, a nie razem z nią? Zapytaj go, dlaczego
ona nie jedzie najprzód, a on później? Szczwana bestia!
Zgnębiony nagłą wątpliwością i podejrzeniem Samojlenko od razu oklapł i spuścił z tonu.
–Nie, to niemożliwe! – powiedział wspominając tę noc, którą Łajewski spędził u niego. –
On tak cierpi.
– Cóż z tego? Złodzieje i podpalacze też cierpią.