Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
on ciągle mówi o ekspedycji i to nie są czcze słowa. Potrzebna mu jest pustynia, księżycowa
noc; dookoła w namiotach i pod otwartym niebem śpią głodni, chorzy, zmordowani ciężką
drogą kozacy, przewodnicy, tragarze, lekarz, duchowny, tylko on jeden ni śpi i jak Stanley
siedzi na składanym krzesełku, a czuje się jak król pustyni, jak władca tych ludzi. Ciągle
idzie, idzie naprzód, jego ludzie jęczą i mrą jeden po drugim, ale on idzie, idzie, aż w końcu
ginie sam, a jednak wciąż jest despotą i władcą pustyni, bo przechodzące karawany widzą w
promieniu trzydziestu mil krzyż na jego grobie, królujący nad pustynią. Żałuję, że ten człowiek nie służy w wojsku. Byłby z niego pierwszorzędny, genialny dowódca. Potrafiłby topić
w rzece swoją konnicę i budować mosty z trupów, a na wojnie taka odwaga jest cenniejsza
niż wszelkie fortyfikacje czy taktyka. O, ja go dobrze rozumiem. Powiedz, po co on tu ster
czy? Czego szuka?
– Bada faunę morską.
–Nie. Nie, bracie! – westchnął Łajewski. –Opowiadał mi kiedyś na statku jeden uczony,
że Morze Czarne jest ubogie w faunę, bo na głębinie wskutek nadmiaru siarkowodoru życie