lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

na własne kolana, rozsypywali sól, a wokół było mroczno i ognisko już nie paliło się tak jasnym płomieniem, bo nikomu nie chciało się wstać i podłożyć chrustu. Wszyscy pili wino,
nawet Kosti i Kati dano po pół szklanki. Nadieżda wychyliła jedną szklankę, potem drugą,
upiła się i zapomniała o Kirilinie.
–Rozkoszna wycieczka, czaduchanierujący wieczór –mówił Łajewski rozweselony winem – ale
wolę zimę niż to wszystko. „Srebrzystym szronem opylony bobrowy jego kołnierz lśni ”.
– Gusty są różne – zauważył von Koren.
Łajewski poczuł się nieswojo: w plecy buchał mu żar z ogniska, w twarz i pierś –nienawiść von Korena; ta nienawiść uczciwego, mądrego człowieka, kryjąca chyba w sobie jakiś
zasadniczy powód, poniżała go, ścinała z nóg, nie czując się więc na siłach stawić jej czoła,
powiedział przymilnym głosem.
– Namiętnie kocham naturę i żałuję, że nie jestem przyrodnikiem. Zazdroszczę panu.
–A ja nie żałuję i nie zazdroszczę –oświadczyła Nadieżda. –Nie rozumiem, jak można
zajmować się serio owadami i robaczkami, kiedy lud cierpi.
Łajewski podzielał jej zdanie. Absolutnie nie był zorientowany w naukach przyrodniczych
i dlatego nigdy nie mógł się pogodzić z autorytatywnym tonem i uroczystą powagą ludzi, którzy badają wąsiki mrówek i łapki karaluchów, zawsze go irytowało, że ci ludzie na podstawie
wąsików, łapek i jakiejś protoplazmy (nie wiadomo czemu wyobrażał ją sobie w postaci
ostrygi)rozstrzygają problemy, obejmujące pochodzenie i życie człowieka. Ale w słowach
Nadieżdy wyczuł jakiś fałsz, więc tylko po to, żeby jej zaprzeczyć, powiedział:
– Tu nie chodzi o robaczki, lecz o wnioski.