Rozdział VI
Uczestnicy wycieczki umówili się, że wyjadą za miasto o siedem wiorst drogą prowadzącą na południe, zatrzymają się koło tatarskiego duchanu, przy zbiegu dwóch rzeczek – Czarnej i Żółtej –i będą tam gotować zupę rybną. Wyruszyli zaraz po piątej...
Uczestnicy wycieczki umówili się, że wyjadą za miasto o siedem wiorst drogą prowadzącą
na południe, zatrzymają się koło tatarskiego duchanu, przy zbiegu dwóch rzeczek – Czarnej i
Żółtej –i będą tam gotować zupę rybną. Wyruszyli zaraz po piątej. Na czele jechali kabrioletem Samojlenko i Łajewski, za nimi powozem w trójkę koni Bitiugowa, Nadieżda, Katia i
Kostia; wieźli ze sobą kosz z prowiantem i naczynia. W drugim powozie jechali prystaw Kirilin i młody Aczmijanow, syn tego kupca Aczmijanowa, któremu Nadieżda była winna trzysta rubli, a na ławeczce naprzeciwko nich, garbiąc się i podkurczając nogi, siedział Nikodim
Aleksandrycz Bitiugow –malutki, schludniutki, z włosami zaczesanymi na skronie. W tyle za
wszystkimi jechali von Koren i diakon; u nóg diakona stał kosz z rybami.
–Na prawo! –wrzeszczał co głosu Samojlenko, gdy mijał ich dwukołowy wóz albo Abchazczyk na ośle.
–Za dwa lata, kiedy już będę miał gotowe wszystko –i środki, i ludzi –pojadę na ekspedycję –mówił diakonowi von Koren. –Pójdę wybrzeżem od Władywostoku do Zatoki Beringa, a później od zatoki do ujścia Jenisieju. Narysujemy mapę, zbadamy faunę i florę, gruntownie zajmiemy się geologią i badaniami antropologicznymi i etnograficznymi. Od pana