Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
złą porę wybrałeś się, Kola.
– Nie boję się choroby morskiej.
–Nie o to.Żeby tylko ci durnie ciebie nie wywalili. Trzeba było jechać szalupą agencji.
Gdzie szalupa agencji? – huknął do wioślarzy.
– Poszła, wasza ekscelencjo.
– A komory celnej?
– Też poszła.
– Dlaczego nikt nie dał znać? – rozzłościł się Samojlenko. – Cymbały!
–Wszystko jedno, nie unoś się.–powiedział von Koren. –No, bądź zdrów. Zostańcie z
Bogiem.
Samojlenko uścisnął von Korena i przeżegnał go trzy razy.
– Nie zapominaj o nas, Kola.Pisz.Z wiosną będziemy na ciebie czekali.
–Do widzenia, diakonie –powiedział von Koren ściskając diakonowi rękę. –Dzięki za
towarzystwo i za miłe rozmowy. Pomyśl o ekspedycji.
– Boże, choć na skraj świata! – zaśmiał się diakon. – Czy ja się zarzekam?
Von Koren zobaczył w ciemnościach Łajewskiego i bez słowa wyciągnął do niego rękę.
Wioślarze już czekali na dole i przytrzymywali łódź, która uderzała o pale, mimo że molo
odgradzało ją od największej chwiejby. Von Koren zbiegł po trapie, skoczył do łódki i usiadł