lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Rozdział XX

W chwilę potem von Koren i diakon spotkali się przy mostku. Diakon był niezwykle wzburzony, ciężko dyszał i unikał spojrzeń zoologa. Wstyd mu było, że się tak przestraszył, że paraduje w mokrej, powalanej odzieży...

W chwilę potem von Koren i diakon spotkali się przy mostku. Diakon był niezwykle
wzburzony, ciężko dyszał i unikał spojrzeń zoologa. Wstyd mu było, że się tak przestraszył,
że paraduje w mokrej, powalanej odzieży.
–Wydało mi się, że pan chce go zabić.–wymamrotał. –Jakie to sprzeczne z naturą ludzką! Tak, to jest wbrew naturze!
– Ale skąd pan się tu znalazł? – dziwił się zoolog.
– Niech pan nawet nie pyta! –machnął ręką diakon. –Diabeł mnie opętał: idź a idź.Więc
poszedłem i ledwom ze strachu nie umarł w tej kukurydzy. Ale teraz chwała Bogu!. Chwała
Bogu.Jestem z pana bardzo zadowolony –mamrotał diakon. –I nasz dziadek tarantula też
będzie zadowolony.A śmiechu co niemiara.Ale proszę pana na wszystko, nie mów pan
nikomu, że tu byłem, bo oberwę za swoje od władz. Mogą powiedzieć: diakon był za sekundanta.
–Panowie! –zawołał von Koren. –Diakon prosi, byście nikomu nie mówili, że on tu był.
Mogą go spotkać nieprzyjemności.
–Jakie to sprzeczne z naturą ludzką! –westchnął diakon. –Niech mi pan daruje, z łaski