Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Pojedynek! Oczywiście!
–Zabierz go, Aleksandrze Dawidyczu, albo ja wyjdę – powiedział von Koren. –On mnie
ugryzie.
Spokojny ton von Korena otrzeźwił doktora; Samojlenko jakby nagle ocknął się, oprzytomniał, ujął oburącz Łajewskiego wpół i odciągając go od zoologa, wybąkał tkliwym, drżą
cym ze wzburzenia głosem:
–Przyjaciele moi.zacni, drodzy.Pogorączkowaliście się i dosyć.i dosyć.Przyjaciele
moi.
Słysząc ten łagodny, przyjazny głos, Łajewski poczuł, że przed chwilą w jego życiu stała
się rzecz niebywała, niesamowita, jakby o mały włos nie został przejechany przez pociąg; z
trudem stłumił wybuch płaczu, machnął ręką i wybiegł z pokoju.
„Doświadczyć na sobie czyjejś nienawiści, ukazać się przed człowiekiem nienawidzącym
w żałosnym, bezradnym, godnym pogardy stanie, Boże, jakie to ciężkie! – myślał w chwilę
później siedząc w pawilonie i czując na całym ciele jakby rdzę wzbudzonej przez siebie nienawiści. – Jakie to brutalne, Boże! ”
Zimna woda z koniakiem nieco go orzeźwiła. Wyobraził sobie z całą wyrazistością spokojną, wyniosłą twarz von Korena, jego spojrzenie, koszulę przypominającą dywan, jego