Rozdział XV
Postanowiwszy, że nie okłamie wszystkich od razu, lecz każdego na raty, Łajewski następnego dnia o pół do drugiej poszedł do Samojlenki, żeby wydostać pieniądze i umożliwić...
Postanowiwszy, że nie okłamie wszystkich od razu, lecz każdego na raty, Łajewski następnego dnia o pół do drugiej poszedł do Samojlenki, żeby wydostać pieniądze i umożliwić
sobie wyjazd koniecznie na sobotę. Po wczorajszym ataku, który do ciężkiego stanu wewnętrznego dodał jeszcze dotkliwe uczucie wstydu, dalsze pozostawanie w mieście było
wręcz niemożliwe. Jeżeli Samojlenko uprze się przy swoich warunkach, myślał Łajewski,
należy pozornie zgodzić się i wziąć pieniądze, a jutro tuż przed odejściem statku powiedzieć,
że Nadieżda odrzuciła propozycję wyjazdu; dziś wieczorem trzeba ją będzie przekonać, że to
wszystko robi się dla jej dobra. Jeżeli Samojlenko, który wyraźnie ulega wpływom von Kore
na, kategorycznie odmówi pożyczki albo zaproponuje jakieś nowe warunki, to on, Łajewski,
jeszcze dziś odjedzie towarowym statkiem czy nawet żaglowcem do Nowego Afonu względnie Noworosyjska, stamtąd nada uniżoną depeszę do matki i będzie czekał, aż matka wyśle
pieniądze na dalszą drogę.
U Samojlenki Łajewski zastał czekającego w salonie von Korena. Zoolog, który właśnie