Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Tak mnie wszystko gnębi.
Nadieżda wsłuchała się w jednostajny szum morza, spojrzała na usiane gwiazdami niebo i
zapragnęła jak najprędzej skończyć z tym wszystkim, pozbyć się przeklętego smaku życia z
jego morzem, gwiazdami, mężczyznami, malarią.
– Tylko nie u mnie w domu.– powiedziała zimno. – Chodźmy gdziekolwiek.
– Pójdziemy do Miuridowa. Tam najlepiej.
– Gdzie to jest?
– Koło starego wału.
Szybkim krokiem poszła ulicą, potem skręciła w zaułek, który prowadził w stronę gór. Było ciemno. Na bruku jaśniały gdzieniegdzie blade smugi blasku padającego z oświetlonych okien, a jej zdawało się, że ona jak mucha to grzęźnie w atramencie, to znów wypełza na światło. Kirilin szedł za nią. W pewnej chwili potknął się, omal nie upadł i parsknął śmiechem.
„Pijany.– pomyślała Nadieżda. – Wszystko jedno.wszystko jedno.Niech tam ”.
Aczmijanow wkrótce też pożegnał się z całym towarzystwem i podążył w trop za Nadieżdą, żeby namówić ją na przejażdżkę łodzią. Podszedł pod jej dom i zajrzał przez palisadę: