Rozdział XIII
Łajewski otrzymał dwie kartki, rozwinął jedną z nich i przeczytał: „Nie wyjeżdżaj, kochaneczku ”. „Kto to mógł napisać? – głowił się. – Naturalnie, że nie Samojlenko.I nie diakon, bo on nie wie, że chcę wyjechać. Może von Koren? ”...
Łajewski otrzymał dwie kartki, rozwinął jedną z nich i przeczytał: „Nie wyjeżdżaj, kochaneczku ”.
„Kto to mógł napisać? – głowił się. – Naturalnie, że nie Samojlenko.I nie diakon, bo on
nie wie, że chcę wyjechać. Może von Koren? ”
Zoolog pochylił się nad stołem i rysował piramidę. Łajewskiemu wydało się, że von Kore
nowi śmieją się oczy.
„Pewnie Samojlenko wygadał się.” – pomyślał Łajewski.
Na drugiej kartce było napisane tym samym pretensjonalnym charakterem pisma z ogona
mi i zakrętasami:
„A ktoś w sobotę nie wyjedzie ”.
„Głupie naigrawanie się – pomyślał Łajewski. – Piątek, piątek.”
Coś go ścisnęło za gardło. Dotknął ręką kołnierzyka i chrząknął, lecz zamiast chrząknięcia
z gardła wydobył się śmiech.
–Chachacha! – śmiał się Łajewski. –Chchacha! „Z czego ja?. ”– myślał. – Chacha
cha!
Starał się powstrzymać, zasłaniał usta ręką, ale śmiech dławił mu pierś i szyję, a ręka nie
mogła zasłonić ust.
„Jakie to jednak głupie! – myślał, zataczając się ze śmiechu. – Zwariowałem czy co? ”