Rozdział XII
Następnego dnia, w czwartek, Maria Konstantinowna obchodziła urodziny swojego Kosti. W południe mieli przyjść goście na pieróg, wieczorem na czekoladę...
Następnego dnia, w czwartek, Maria Konstantinowna obchodziła urodziny swojego Kosti.
W południe mieli przyjść goście na pieróg, wieczorem na czekoladę.
Kiedy Łajewski i Nadieżda przyszli wieczorem, zoolog, który już siedział w salonie i pił
czekoladę, zapytał Samojlenkę:
– Rozmawiałeś z nim?
– Jeszcze nie.
–Pamiętaj, żebyś mówił bez ogródek. Nie rozumiem bezczelności tych państwa. Przecież
doskonale wiedzą, co myśli rodzina Bitiugowów o ich nieprawidłowym związku, a mimo to
wciąż tu się pchają.
– Jeżeli mamy zwracać uwagę na każdy przesąd, to w ogóle nigdzie nie można bywać.
– Czy wstręt ludzki do związków pozamałżeńskich i rozpusty to przesąd?
–Naturalnie. Przesąd i nienawistny stosunek do ludzi. Żołnierze, kiedy widzą osobę lek
kich obyczajów, śmieją się i gwiżdżą, a zapytaj ich: jacy są oni sami?
–Gwiżdżą nie bez racji. To, że wiejskie dziewuchy duszą swoje nieślubne dzieci i idą na
katorgę, to, że Anna Karenina rzuciła się pod pociąg, że na wsi smaruje się wrota dziegciem,
że mnie i ciebie nie wiadomo czemu pociąga do Kati jej niewinność i że każdy czuje nieświadomą potrzebę czystej miłości, chociaż wie, że takiej miłości nie ma –czyż to wszystko prze