Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
–A ja już od osiemnastu lat nie byłem w Rosji –powiedział Samojlenko. –Zapomniałem, jak tam jest. Moim zdaniem nie ma kraju tak wspaniałego jak Kaukaz.
–Przypomniał mi się obraz Wereszczagina: na dnie potwornie głębokiej studni męczą się
skazani na śmierć. Otóż właśnie taką studnię przypomina mi twój wspaniały Kaukaz. Gdyby
kazano mi wybierać jedno z dwojga: być kominiarzem w Petersburgu czy księciem tutaj, wy
brałbym kominiarza.
Łajewski zamyślił się. Patrząc na jego pochylone ciało, na oczy utkwione w jeden punkt,
na bladą spoconą twarz i zapadłe skronie, na ogryzione paznokcie i na pantofel, który zsunął się z pięty i odsłonił nieudolnie zacerowaną skarpetkę, Samojlenko poczuł litość i może dla
tego, że Łajewski przypomniał mu bezradne dziecko, zapytał:
– Czy twoja matka żyje?
– Tak, ale stosunki są zerwane. Nie mogła mi darować tego romansu.
Samojlenko lubił swojego przyjaciela. Uważał go za poczciwego chłopa, studenta, brata
łatę, z którym można i popić, i pośmiać się, i pogadać od serca. To, co w nim rozumiał, właściwie mu się bardzo nie podobało. Łajewski pił dużo i nie w porę, grał w karty, gardził swoją