Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Samarytanka serc zachorzałych, cisza, przyniosła mu wreszcie swe ukojenia nierychłe. I poi z pełnego dzbana: krzepi. A zanim ozdrowi, użalić się pozwala u swego łona.
"Bunt jest we mnie! - zachłysnął się jakby mnich przy jej dzbanie. - I hardość! A pierś moja jest pełna gorzkości!"
"Gdzie słodycz twoja, mnichu, ogrójec twych cichych pacierzy? Gdzie miłość twoja wszystkich rzeczy świata w słońcu i kolorach? Dlaczego wyrzekłeś się jednak doznań wśród nich i czynienia? Dla kogo w ten grób wstąpiłeś milczenia?!... Gdzie radość twa dziś jedyna? gdzie najszlachetniejszym winem upojenie? gdzie żywe płomienie w ogniu piersi własnych?!"
"Dla niej!... przez nią!... przy niej!..." - zaszlochał mnich, czując w sercu swoim, że żadna to pani śmiertelna.
A gdy się podjął z ziemi, śród chudych krzewin klasztornego sadu dziwnie się uwysmuklał postacią zakonnika; rzekniesz: wystawiał się ciałem - spłonionemu duchowi za świecę obiatną.
I wskroś, poprzez splecione na oczach dłonie, widzi (przypominając słowa mistrzowe), jak tam, w górze... rozpłomieniona w krąg wieczystych żarzy stoi ona...