Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
"Grzechem szlochasz, mnichu, grzechem!" - biło w nim serce chore.
I przywołało do się jakby zjaw i słowo przeora. (nie raczył przeor nigdy karcić surowo mniszych myśli o kobiecie, w nazbyt wielkiej pogardliwości dla grzechu tego śród braci. Rzecze więc tylko słowem poważnym):
"Bluźnisz, bracie Łukaszu. Nie dałże ci Bóg stokroć dobrotliwszej pani, gdy pętlą moją nad księgą poślubiał cię samego Franciszka siostrze ochoczej: pani Pracy? Gdy cię ona opuści, smutek nierządny odbierze ci z pacierzy on Franciszka dar, klery wszystko nam w duchu uwyraźnia, a żywe serce nadawa wszystkim rzeczom świata: radość przed Bogiem!"
"Martwemu sercu rzeczy wszystkich służą pracownicy!" - rzekło z mnicha, nie jego już snadnie rozumieniem i słowem. "Więc i przeciw pracy??... "Bunt!" - warknie w piersiach mnicha. Trzykrotnym znakiem krzyża w powietrzu zażegnywa przeor zło w bracie już jawne:
"W imię krzyża! - który nas od cię odkupił! - rozkazuję ci, szatanie!..."
Całkiem opadł mnich na ścieżkę ogrodu; kurczył się i stulał pod habitem jak to zwierzę zachorzało pod futrem, gdy się serce nazbyt w nim rozłopoce. A biło tym gwałtowniej, że i przeora zjaw a słowo ułudą były tylko: ledwie tym upragnieniem człeczego serca, które w zachorzeniu ostoi wśród ludzi szuka, zawszeć pono jednakowo daremnie.