Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Tylko te żaczki, które dziś dopiero z grodu zbiegły, nazbyt to jeszcze nieopierzone było, aby im po, nad wszystko na świecie nie imponowały szkoły i nauk doktory. Na to jedyne junactwo stać ich był od siebie w marszu wagantów: owo na zaśpiewanie chórem tej pieśni goliardowej "Gaudeamus!"
Aż ich starsza młódź przyciszać musiała: że te pieśni goliard nawet sam już całkiem nie lubi, jaki że nazbyt często ryczą ją żaki pilne po szkołach. Spotkało tedy żaczki drugie dziś rozczarowanie w afekcie - tym razem do goliarda.
"On nie lubi szkolarzy?"
"Nie."
"Hm!..."
Innej by pieśni posłuchać im - powiada młódź starsza - najpiękniejszej, nahardziej waganckiej, jaka jest: pieśni Arcypoety!
To słowo elektryzuje żaki: jakżeby nie wiedzieć ale słyszeć nie przytrafiło się nigdy.
Więc starsi i najmłodsi hurmem zgarną się do goliarda; otoczą go rzeszą wyznawców; dopraszają się o rosę słowa, o chrzest pieśni. Goliard gdzie indziej błądzi myślami (hej! za dziewczyną lekką; nie wiedzą o tym żaczki niedoświadczeniem dumne), więc w pierwszej chwili nierad ich koło siebie widzi. "Ja nie bakałarz, bym kilka razy cokolwiek powtarzał." Skomlą żaczki o słowo Muzy, głaszczą go po rękawach, w ramię całują. Kotłuje się wokół niego na gościńcu rzesza młoda.