lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Sabat!..."

Przerwały się goliardowi w myślach te obrazy.

Bo kłębowisko jakoweś zawieruchą gwałtowną zerwało się tak znienacka wśród ruin, jakby ten wicher spod ziemi uderzył. I zawirował lejem kurzawy po rumowisku całym - zaświstał, zawył - strzyg tysiącem chyba! I kręgiem rudego dymu okolił pogan świątynię.

Niemo mrugają ku sobie błyskawice przez nieboskłon cały - to tu, to tam. Olbrzym, zda się, przeciąga się w tej chmurze rdzawej, która szmatem skraju tak ciężko zwisła ku ziemi. Pomrukuje w niej głucho, warczy na ziemię całą potwór bezmiarów - tymczasem wciąż jeszcze leniwy.

Tylko marmury rumowiska przeciwiają się i burzowej pogrozie. To lśnienie ich płomieniste sączy się wciąż z kolumn, rozściela po głazach.

Wśród granatowego prawie mroku jaśnieje i wyogromnia się widmowo świątnica bogów pomarłych.

Podrywał mu ten wicher i wydymał poły płaszcza, ledwie się nimi otulić zdołał oglądając się za jakimś tu schroniskiem dla siebie i dziewczyny - może pod bluszczu gęstą gdzieś zasłoną. Oto rozdzwonił się już na burzę sygnaturki lęk; a osiny nad strumieniem już nie szemrzą liści wszystkich popłochem, lecz szumią gałęzi trwogą, łopocą nimi jak żaglami nawy zabłąkanej w burzę - borykają się z wichury przemocą. A czasami konarów skargą tak się dziwnie rozżalą, tak echa klasztornego dzwonu w zaszumy swych gałęzi wplotą, że przypomną znienacka goliardowi... duszę towarzysza poległego na brukach grodu - i jego pieśń. Wczoraj to na kanoniach śpiewał ją. Tu pewnie gędziec pieśń swą podsłuchał. Nie szumiż, nie gędzie to echo sygnaturki w pogańskiego jaru zaszumię basowym: