Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Nie poradził z nami Kościół, nie poradził cesarz i króle ziem wszystkich, nie poradzą ponoć i dominikany! Ale gdy ta człecza żądza weselności pod ziemią się ukryje, na ponocnych gdzieś schadzkach po młynach, gdy się z trwogą i grozą w duszach zmiesza, gdy się szałem po ciemnościach stanie, gdy i my ostatni łachman swej godności zostawimy w waszych łapach, mnichy - biadaż wtedy i życiu samemu!... Pospołu z tamtymi grodzianami znajdziemy my sobie boga, który jeszcze kocha radość! Co się dziś ledwie majaczy po okrutnych zwidzeniach mniszych, iścić się pocznie czarnych mocy władzą nad ciemnościami... Biadaż wtedy duszom i Kościołowi!"
Coś zadudniało w dali, niczym wóz ładowny po kamieniach, i wstrząsło jakby ziemią pod stopami: Lewiatana kadłubem toczyła się chmura wzwyż po nieboskłonie.
"Grozisz?!..." - zdał się pytać jej grzmot ponury. "Wróżę!... Po młynach opuszczonych, po złych rozdrożach, na schadzkach ponocnych - doznacie... Doznacie, czym jest to rozprężanie się dusz waszych po ciemnościach... Już tam nawet między dziewczętami a żakami różnicy czynić nie będziecie, wedle Horacjuszowego: in pueris aut in puellis urere. A stare baby, których żak, choć zapłacony, pieścić nie chce, chwytają w pazury swych chuci miodki hoże. A kto nie wyrywać się będzie tej nocy z grodu?!... Niejedna z kobiet, pilnie przez męża strzeżona, tym razem prawdziwie przez dymnik na dachu wychyli głowę zapatrzona zielonymi oczyma kota w ognie pochodni tanecznych - tam, na grobli, przy opuszczonym młynie. W czerwonym blasku tych żagwi już nie Bachowych skoczków obaczy, lecz diabłów czarnych rej. A wiatru w jej włosach poświsty przyniosą zewsząd ni to zszeptywania się w oddali, m to zaświsty strzyg - pod spódnic łopotanie w ciemnościach...