lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


I zjeżyły się na nim kudły w grozie tej myśli, że goniąc córkę, prządkę piękną, wpadł oto w objęcia matki - ziemi samej: w polipie ramiona Cybeli wielopierśnej.

A przytrafia się to, wiedział.

Jednakże woń luba odyma mu przy tym nozdrza i rozciąga wargi w szerokim aż po uszy uśmiechu. Sięgnął oburącz po jedną z tych piersi i waży oto w łapach źrzałe już grono winnej macicy!

Doznał tedy objęcia ziemi: poniżył w sobie bożyca ton, zapadł się cały w koźlą swą naturę. Już pod krzewem na wznak leży, jak pod kozą, karmicielką swoją. I ssie grono ciężkie. A raz po raz przed się, na oślep gdzieś wierzgnie. I niczym to szczenię u wymienia warknie czasem niecierpliwie. Aż zamruczy wreszcie:

"Wiecie, kobiety, czemu wolimy, bywa, wino od was wszystkich?... Bo jest w nim wspomnienie najpiękniejszej."

Beknął w bródkę. A z lubością smakowania czochra się wciąż po 'kudłach. Rychło patrzeć, a spotniał na gębie i zjeżył mu się czub między rogami. Już nie pije. Tylko leżąc wciąż na wznak, wymachuje łapami nad głową; z sobą się swarzy. Paluch ku niebu wystawia: z słońcem pewnie się sprzecza. Nagle rozwala nogi i ramiona i ku słońcu na zenicie, w spiekotę jego żarów jurną, wytrząsa z brzucha sprośne chichoty samego Sylena: