Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Natury samej bachanalią w południe staje się Pan tańczący - łanom tu w krąg wszystkim na błogosławieństwo plenności.
Jakoż u stóp jego nawet bąków basy buczą wokół kwiatów niskimi tony: "Gdy mnie twych miodów spoi ciężkie wino, nie wytrzeźwieję i śmierci godziną!" A wtórują temu na najwyższej nucie skrzypkowej wielotysięcznych muszek zbrzęki zgodne: "Gdy się swą żądzą do skonu opiję, w szale Chronosa przestawię klepsydrę!..." Rzekniesz, szałem jego porwane' wirują w słońcu wszystkie te bezliki nikłych stworów ziemi - i wraz, jętek zakłębieniem, giną w żądz chaosie. Oto na wody strumienia proszą śniegiem ich białe już mary. A tych pogrzebów płaczki po murawach muzykę śmiertelnych upojeń słońca targają wciąż nie milknącym spazmem rozpłodu, który Chronosa przestawia, klepsydry.
Jak żagiew i płomię tej słonecznej pożogi doniosło Fauna w tańcu i pod winnicę samą. Tu przypomniał sobie nagle przyczynę radości swej i szału. Więc zarył się czym prędzej w on krzew u skraju, zaplątał raciami w jego pnącze i wasy. A gdzie ślepą żądzą ramion sięgnie, stamtąd w całych naręczach łodyg i listowia przygarnia do się - czuje: potworną mnogość piersi kobiecych.