Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Południowej pory orkiestra skrzydlata z wszystkich utęsknień chorału gra kwiatom żądz swoich peany.
Oto u winnicy skraju, nad zielony aksamit liści, wychyla się zjawą kwietnego kielicha - pierś biała i różowe ramiona w rozwiewnym zasnuciu strzępiastego jak gdyby okwiatu, który słońce złotym grzebieniem wciąż czesze, naświetla i puszy. Lica nie widać w tym włosów owiewie, rączki zajęte są czymś gorliwie u krzewu. Zapędziły ją snadź siostry do pracy przerwanej.
Na utrudzeń południowych zakończenie tkają oto prządki gronom Bakcha co najzacniejszym płaszcze słonecznej purpury - z krwi swojej młodej kolorów może?...
A jeśli tymczasem złoci się zaledwie wino, snadź w krwi młodej więcej słońca niż purpury, póki lata gorącości nie dopalą krwi w żyłach i winnej macicy gron!
Więc słońce dopieka, skwarzy, żga pąki nie rozkwitłe.
I dojrzewa wino.
Zaś jego strażnik przy winnicach: Panek z fletnią, i ku zadumie w słońcu wiadomo skory, przysiadł z dala na głazie, podjął oburącz kopyto i zamyślił się nad tym, że za ciężkie ono ponoć ku onym prządkom - które swoich rozkoszy obietnice wetkały w kwiaty, żył swych purpurę przelewają w wina i tańczą zdziałane przez się upojenia ziemi.