Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Oto coraz to wdzięczniej nad rogami klaska i, zasłuchany w te grzechotki swoje, przebiera kosmatymi łydy: jak umie, tak tańcuje sobie żwawo. Dopiero gdy się tym nacieszył, zwrócony ku dziewczętom zatrzepie się łapami po udach i parsknie rżeniem śmiechu tak żartko jurnym, jak samego południa wyiskrzony skwar:
"Cha! cha! cha! chaa..."
Południowej pory zestrojona już muzyka ledwie tego śmiechu rozhuki przewali po wszystkich dalach, a już oto sama zaplątała się w jakoweś zwiewne, skoczne nuty.
Dziewczęta zalęknione wyskoczyły zza jasnych kolumn swej świątnicy. I rozpierzchły się, i rozwiały na wsze strony - pod gwałtownym nagle rozedrganiem osinowych liści (w które prządki dziewicze wetkały, wiadomo, dusz swych młodych niestatki i trwogi).
Te dwie najmłodsze nie nadążywszy siostrom, pozostały nieco w tyle. Oneż to chyba?! - te dwa blaski słońca przejasne, które zwiały oto z kolumn bieli na murawy głęboki cień? I pędzą gdzieś przed się po tego cieniu szafirach pod lękliwym zaszumem drzew.
Dali powietrznej oddech i pól tchnienie rzeźwią południa skwar. I łączą nagle, splatają ze sobą te siostrzane blaski oba: młodsza siostra starszej na szyje++ snadź skoczyła? Lecz oto znów je dwoją: jedna promieniem w bok odbiega, druga wnet zawiruje, zakłębi się w niepokoju i - leci, łopoce skrzydłem słonecznym: zagania, zawiewa... Próżno się o to pisklę siostrzane troska, gdy jastrząb na nią tu spada. Ku niej to pewnie Panek pędzi w parskaniu i kopyt tupocie, bo cykady z kryjówek swoich ślą jej na gwałt zazdrosnych ostrzeżeń plotki i sykania natarczywe.