Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Długo w waganckiej kompanii nie zamierzają pozostawać, co innego ich nęci. Płonie nad światem wielkie lumen wiedzy i sztuki wszelakiej: Paryż się zowie. Goliard będzie wiedział na pewno, kędy droga do Paryża, i wskaże im, kiedy i gdzie skręcić trzeba. Okrutnie to daleko, mówią - daj Boże za rok tam zajść. Byle tylko przez bramy wpuścili, bo, słychać, przepełnione jest to miasto od żaków, a ze wszystkich świata stron płyną wciąż i płyną ku niemu te rzeki młodości.
Więc się tym zamartwiają żaki, czy starczy aby dla nich miejsca w Paryżu.
"Starczy!" - pocieszajÄ… panie uprzejme.
Pozwoli Bóg i lichemu żaczkowi z najgłuchszego grodu dotrzeć jak pątnikowi do onej krynicy cudownej. Inny tam jest porządek społeczności niźli wszędzie. Króle tam panują święte, a duchowne władztwo dzierżą biskupy najuczeńsze, kolumny Kościoła Bożego. Miasto zaś dla lepszej zgody podzielone jest na dwie części, mówią: na wyspie, przy zamku gród dla mieszczan i wszelkiego gburstwa; za rzeką zaś, na górze świętej Genowefy - miasto dla oświeconych: uniwersytet się zowie. Zaś w tym to grodzie klerków, po wszystkich klasztorach, kanoniach, przykościółkach, największe mistrze świata uczą wiedzy wszelakiej. Zaś na ulicach usłyszysz tam rzeczy takie, za które u nas turma i klątwa. B j co mistrz w terminach uczenie wywiedzie i łaciną w głowy włoży, to żak niejeden piosnką na ulicy wyśpiewa ku zohydzeniu mnichów i ich nauk - bo z mnichami wre tam walka okrutna. Muzy - na które u nas wypaskudza się mieszczuch gburny i dufny, którymi pomiatają wzgardliwie panowie - są tam w wielkiej estymie i osłonie. Żonglerom wszystkie tam pieśni wolne... Duch tam króluje, a wielkość rządzi i oświeca.