lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


"One?!..."

Objęła ją nagle sapliwa nad tym zaduma. Podbródek wtłoczyła w dłonie i patrzy, a raczej słucha oczyma, co dalej będzie. Coś się tam kłębi, coś mota żywo w tej głowie. Więc on podsuwa temu motkowi jeszcze jakąś tam nić, powiadając, że one takie były zawsze zwiewne ku śmierci, iż wystarczało wyrwać im jeden włosek, a umierały natychmiast.

"Ee?!..." - zdumieniem aż nieufnym spojrzała nań. I w tejże chwili obie jej ręce poderwały się ku włosom na ciemieniu, by poprawić roztargane, przygłaskać nieco dłońmi. A przyłapana uśmiechem jego na tym odruchu bezwiednym, zarumieniła się aż po uszy. I przyznaje ze skruchą, że jest bardzo niemądra.

Jemu podobała się widocznie ta niemądrość, bo głaszcze ją długo po dłoni.

Tym ośmielona przysiada się doń znów na kamień - z przyjaźnią zresztą tylko; nie naprzykrza mu się wcale, niech Bóg broni!... Smutne jest jednak takie sztywne siedzenie w przyjaźni, więc się przytuli tylko nieco, ramieniem szyję mu ogarnie, przy sposobności wąsy mu poprawi. I zaszepcze przy tym niskim nagle głosem: