Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Widząc tę ponurą badawczość w spojrzeniu jego, opowiadać mu czym prędzej poczyna o jakiejś sprzeczce z niewiastami w grodzie, gdy z heroldem przechodziła przez ulice. Kobiety, szukając z mą swaru z zazdrości o modną suknię, narzuciły się na nią, że zgorszenie swym strojem w miasto wnosi i że się z ludźmi wałęsa - swojemu niewierna. (Ku temu opowiadana była rzecz cała, aby w przypuszczalnym gniewie jego na te wtrącania się babskie spalić od razu rozrachunki między nimi dziś najprzykrzejsze.)
On mało w to wszystko wierzy, a jednak słucha tak uważnie, że aż mu żyły obrzmiewają na skroniach.
"Nie ich rzecz!"
"Nie ich rzecz" - powtarza za nim jak echo.
"Moja sprawa. Gdy zechcę, sam obiję."
"Obijesz" - wtórzy echem, byle przytakiwać męskiemu słowu, gdy gniewne.
On chmurzy się coraz bardziej. Zaś ten wstyd ogromny, że o zdradach jego dziewczyny wiedzą już wszystkie kobiety w mieście, wraz z pomstą na tamte jędze w grodzie - tak mu się mieszały w gniewie, że diabeł by sam nie odgadł, na kim się to skrupi. Co chwila czerwienieje na twarzy i ogląda się przy tym na miasto. Zda się, że gotów nawrócić tam i w odwecie za jej krzywdę obić do krwawych sińców najcnotliwszą w mieście matronę.