Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Zdało się mnichowi, że zerwie chyba w tej chwili więzy penitencji przy księdze, wybiegnie za furtę i dogoniwszy go na drodze, padnie mu na szyję, wołając: "Przerzuć, bracie poeto, grzech swój w moje serce mnisze! na moje barki pokutnika! w żarliwość moich pacierzy!..."
Lecz oto baczyć musi na biadanie starego przeora, który każdym słowem dopomina się o spojrzenia brata.
"Gęśle swoje - spójrz, Łukaszu! - goliard nam zostawił: za votum do kościoła powiadał. Co miał, to klasztorowi w pobożnej myśli oddał. Sam zaś od nas pogrożę gniewu Bożego jeno dostał. Bo nawet kromki chleba na drogę nie otrzymał... Kto tu grzeszniejszy? Kto - franciszkanin na wskazania miłości mniej baczący? Kto dolę, sumieniu łatwiejszą, od Pana Boga dostawszy rad innych sądzi surowo i okrutnie: zły sędzia, Kajfasz?!..."
"Ja! - ja! - ja!" - żarliwie, po trzykroć, uderzy się w piersi brat Łukasz.
"W imię świętego posłuszeństwa nakazuję ci, bracie Łukaszu, abyś mnie słowem nie omijał, gdy sumieniem ominąć nie zdołasz!"
"My..." - rzeknie mnich cicho i ulegle,