lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Dziwnie odmienił się wygląd przeora, gdy powróciwszy do celi, zasiadł znów na skrzyni. Już nie te potoczne westchnienia dobywały się z jego piersi, lecz ciężkie, chrapliwe przydechy zgrzybiałości. A i myśli odwróciły się w nim od ksiąg i ducha ku ludziom i ich dolom: kamieniem leżała mu na piersiach własna surowość sprzed chwili. (Nic tak samotnych nie udręcza jak ten wyrzut głuchy, że się nie dość dobrym było dla tego, kto nas przypadkiem nawiedził.)

"Poszedł - powtarza teraz wciąż - poszedł, bracie Łukaszu: w światy, do Magdaleny tej swojej, na grzeszną goliardię żywota swego poszedł mdły brat nasz, vagus!... A nowych wierszy ze świata - widzisz - nie powiadał nam wcale - choćby o jakiej świeckiej miłości... zgrzeszeniu. I pokucie... A sukna na nową szatę - uważałeś? - nie dostał dziś w grodzi ani płaszcza nowego, ani butów, ani czarki, z której gościem pił. Oziębły serca ludzi dla Muz."

Sapliwie wtórzył mnich westchnieniom przeora. I duma:

"Przybiegł tu ze świata jak do prawej rodziny swojej, mdły brat franciszkanów: joculator świecki, poeta. Był - i poszedł, uczepić się może znów zalotnego płaszcza swej Magdaleny. Był - może wyspowiadać się nawet pragnął, a pogrożę gniewu Bożego jeno usłyszał. I poszedł - z nie ulżonym grzechem swej duszy."