Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
A on na to:
"Surowszy jest twój Zakon Ducha, widzę, i od Bożego bodaj gniewu... Nie lepszy ponoć jest i ten mistrz twój - podjął na chwilę księgę, by ją wnet odłożyć - ...Dante?... Który ze strun naszych wszystkie zdjął... niedopełnienia, on to właśnie i te gęśle nasze zapowiedne, i nas samych za stracone łamie!... Takie to, ojcze, twojego Zakonu mesjasze, że swe Jany..."
Tu goliard załamał się całkiem: osuwa się na kolana u skrzyni, a czołem uderza mimo woli o księgę. Bratu Łukaszowi wydało się w tej chwili, że słyszy głuche podzwonne strun, jak gdyby tam kto gęśle o ziemię rzucił i roztrzaskał.
A przeor chmurzy się wciąż nad tymi znamiony największych targań się, niestatków i grzechów świeckich: nad zwichrzoną czupryną wędrownego poety, rozwianą oto w tej chwili na skórze i okuciach księgi wiecznej. Kiwa głową nad tym widokiem i szepcze do się: "Pierwszy człowiek z ziemie ziemski, wtóry człowiek z nieba niebieski, powiada apostoł."
Nawet księgi przestały cieszyć przeora, gdy powrócił od furty, dokąd jako gospodarz klasztoru odprowadzał goliarda. To jedno już tylko powiadał mu na rozstaniu: aby nie minął bez pacierza postaci Tej, która i za wagantów dusze najniestateczniejsze zastawia się zawsze przed Bogiem - za co ma od nich pieśni i muzykę, jeszcze piękniejsze od mniszych. Dobrze by goliard uczynił, gdyby dla oczyszczenia duszy i zaskarbienia sobie Jej łask pieśń taką zdziałał. A jeśli, prawdziwie, zmilknąć goliardowym gęślom, niechże Ona weźmie na się ich strun tony ostatnie; odda je niechybnie wiekom.