lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Wreszcie otwiera na traf. Goliard czai się uchem i powieką na słowa mistrza, rozkołysane jak katedralny dzwon.

I słucha:

Którzy chadzacie drogą miłowania,
Słyszcie i wejrzyjcie na mnie!...

Przerwał sobie stary na samym początku, wystawia palec i rozważa:

"Do chrześcijan to wezwanie. "Którzy dążycie drogą miłości!" - tymi słowy ich nazywa. Za przechodnią drogę ku dalszym celom snadź i mistrz sam ją uważa. Z nami jest! Nie z dominikany."

I w cichości wywodzi coś jeszcze dłonią sobie Przed oczyma. Goliard zniecierpliwiony czytał dalej sam przez ramię przeora:

Słyszcie i wejrzyjcie na mnie:
Byważ li kędy żalu moc, równa mej boleści?...

I w tejże chwili kułak goliarda uderzy z całych sił w otwarte karty, aż się księga zwali z kolan przeora i runie z łoskotem o ziemię.

"Z żonglerowych to ust spisał, słowo w słowo mistrz twój!"

Na tę profanację księgi tylko wargi przeora rozchyliły się niemo, bo gniew powoli dopiero zapalał się na policzkach. Przemógł go jednak w sobie w brodzie ukrył.

I klęka starzec nad swą księgą cenną, podejmuje z ziemi.