lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Sam zasię przysiadł się do goliarda na skrzynię. Zwaśnionych klerków pogodziła księga. Pochylają kaptury nad jej kartami: na głos czytają a pilnie. Czasami się prostują, odsuną od siebie na skrzyni, w oczy sobie popatrzą: zachwycają się społem, by tym gwałtowniej pochylić się, na tym gorliwsze czytanie. Cieszą się oświeceni nową karmią ducha.

Goliardowi żyły nabrzmiewają na skroniach, a pod oczyma zapalają się rumieńce gorączki. Zasię w palcach ma dziwny niepokój, jak ten mnich, gdy różańca pod ręką nie czuje. Aż sięgnął bezwiednie po swe gęśle. I tak je jakoś na kolanach ułożył, tak na nie osobliwie popatrzył, jakby to dziecko było jego, o całun. proszące zamkniętą powieką.

Mowa księgi jest pospolita - ludzi zza gór. Zna wagant bywały wszystkie gwary po ziemiach cesarstwa, obie mowy zza Renu i tę zza gór. Więc czyta chciwie, póki mu oczu nie przyćmią łzy. Ale przeor nie spostrzega tego; po drugą księgę już sięga - i z tej rad by coś na głos wyczytać. Tymczasem pieści się nią, głaszcze jej okute skóry i niczym do skrzyni cedrowej onych skarbów zza gór, dobiera się wreszcie do niej: chroboce u klamr.