Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
"Królowo wszechcudna!..."
W otwartej furcie klasztoru stał przeor z bratem furtianem i coś mu prawi nad głową pochyloną. Milczenie snadź nakazuje, bo z palcem na ustach, a drugą dłonią na piersi chyli się pod kapturem brat furtian.
Z posochem w dłoni i torbą przez ramię wyrusza pasterz szukać owcy zbłąkanej. Z rzadka za furtę wygląda: i oczom, i nogom starym świat nazbyt rozległy; daleka mu tedy droga pod klasztornym murem - dalekie wędrowanie...
Trzęsie się głowa i broda siwa w śniecie pielgrzymiej zadumy.
Aż na koniec - gdzieś u węgła, przy muru zakręcie - ujrzy najmilszego dla się brata.
Klęczy oto mnich z rozstawionymi ramiony, a tchu prawie w piersi nie czerpie: taki się oderwany zdał od świata. Spadł przeorowi ciężar z piersi: nie ciałem, a duchem zabłąkał się ten wagant mniszy śród odpustowego wczoraj zgiełku w grodzie. Znał pasterz doświadczony trzodę swoją: po samej skrusze klęczkowej odgadywał łacno popełnionego grzechu naturę. Zaś ten tutaj wspomaga jeszcze klasztor gorliwą modlitwą i pod jego murami.
Podchodzi tedy do mnicha, kładzie mu rękę na głowie i powiada za wymówkę całą: