Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
"Ty mnie chroń!"
"Czynnie złu się broń!" - usłyszy Głos. I starł się w tej chwili ze szczękiem miecz w dłoni brata: nie mnisza wola, nie człecza siła targnęła mu ramię.
"Z prawa szczyt! - ostrzega Głos. - Zastaw się!"
O tarczę huknął cios wroga. "Krzep się!"
Mnich poły habitu za sznur zatyka, by się nie plątały. "Nastąp!"
Natrze mnich ze wszystkich sił - nie swoich sił wszelako. "W szłom!..."
Uderzy Lancelota samego mocą, gdy na cześć swojej pani wielkoludów gromił. I usłyszy trzask okrutny hełmu i czaszki razem - runął do stóp mnicha szatan pogromiony!
Jeszcze się targa ramię brata zwycięsko, jeszcze ściska krzepko w kułaku - nie rękojeść miecza przecie...
Różaniec tak kurczowo trzyma - postrzega mnich teraz dopiero.
Zaś ręka druga za tarczę całą dzierży - mocno przed piersią...
Lilię - widzi brat teraz dopiero. Otworzyły się mnichowi oczy.
Padł na kolana, sunie na nich ku stopom kamiennym swej Pani. Lecz oto krzyk tryumfu w zwycięstwie nad szatanem zastygł, zamarł mu na ustach rozchylonych. I w nagłą jakby niepamięć zapada wszystko, co było przed chwilą. Bo stokroć większa radość, przemożniejsze nad wszystko zachwycenie rozpłomienia go wskroś. Oczy otwarte na świat nieziemski widzą, widzą jawnie! - czego dusza nie ogarnie chyba... I już tylko ten szept olśnienia wytrzepocze mu się z piersi: