Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Czołga się mnich na klęczkach i bije w piersi:
"I oto wziąłem dziś w oczy najpłomienniejszą purpurę świata. I w ogień żył swoich. I na usta. Tu, tu na wargach ją mam! - bo tej róży, rzuconej mi przez królową, ustami tknąć nie śmiąc, jam wszystkie jej ciernie... Nie pomogły bicze!"
Porwie się mnich z kolan i przygarnia piersią całą do podnóża żywego kamienia, między te lilie wczoraj tu zniesione.
"Weź, bracie Łukaszu, te kwiaty..."
W ten szelest osypywać się jęły kwiaty już powiędłe.
"Weź... I nie przynoś Mi ich więcej - słyszy dalej w tym poszumie smutnym. - Sprawię, że nie odtrąci cię od furty przeor dobry. Ale obrazu zwiastowania nie maluj: ja nie chcę, by Mi ona zwiastowała!"
W załkaniu gwałtownym przypada mnich ustami do stóp świętych; śluby wierności w przysięgach odmawia.
Alić z tyłu za ramię coś go kleszczem chwyta i odciąga precz od żywego kamienia.
"Frate - usłyszy nad sobą - zakończże wreszcie to bogomolstwo swoje. Moja sprawa do cię zwłoki nie ścierpi: rozkaz! wola królowej!""Ktoś jest?!... .jeśli jesteś?"