Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
"Faunus! - odgadują żaki radośnie. - Pan!" "Ci!..." - zgromić ich musiał przeor za takie uradowanie się w kościele.
"Że zwid, wiadomo - tłumaczył za wszystkich żak najroztropniejszy. - Aleć i taki bodaj nawet - nie z piekła on rodem. Bowiem święty Antoni wywiódł ich z ciemności pogaństwa; sami się o to doń zgłosili na pustyni egipskiej."
Powtarzał żak akuratnie to, co dzień przedtem usłyszał było w gospodzie od goliarda. Ale po rozważeniu dodaje ku temu racje już własne:
"Za radosnością ciągnęło ich naturę zawsze. Aż ich dowiodła ta tęsknota do nowiny najradośniejszej, jaka kiedykolwiek była: do betlejemskiej!"
Tu przeor zagarnął oburącz głowę żaka i wycałował policzki jego świeże.
"Dobrześ to rzekł, bracie żaczku! Sam brat Leon, najpogodniejszy przyjaciel Franciszka, nie powiedziałby lepiej."
Mnich tymczasem szepce dalej przeorowi na ucho, że na nic teraz i klasztorowi pacierze jego, że między trędowatych mu teraz iść, ich rany omywać, wszy z ich łachmanów wygarniać: dobroczynność sprawować.
Smętnie kiwa przeor głową na to: