Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Cmoknął mistrz przeora w łokieć niby w podzięce za duchowne pouczenie, a właściwie po to, by mu przeor gadać nie przeszkadzał.
Gadał tedy dalej, wywodząc gorączkowo: jak to on zamierza - jak uczyni - co to z tego będzie... W racjach i kauzach bardzo wymownych tłumaczy, jaka to w ogóle powinna być ekspresja żywych kamieni.
Dziwi się przeor bardzo, ale potakuje wciąż Wreszcie przerywa mu:
"Czynienie w milczeniu jest powagą rzemieślników Bożych. Takimi byli budowce onego tumu w grodzie: zawzięci w milczącym przykrawaniu ciosu i kamieni, od grubych głazów na podwalinę, po najlotniejszą strzelistość wież. I nie doczekawszy się nawet dokonania dzieła obliczonego na trud pokoleń kilku, schodzili w grób po dwakroć bezimienni - bo za życia i po śmierci - jako my, franciszkany... Tedy i goliard nie będzie miał nagrobka w kościele moim: raz, że ty go w ogóle nie zdziałasz, po wtóre że przeciwi się to regule naszej. Vale."
"A marmuru tyle poniewiera się za wałem klasztoru!" - sarkał mistrz.
Idzie przeor dalej - żaki za nim - gdy z ciemnej nawy występuje ku nim brat Łukasz, cały schowany w kapturze i sam jak ta zmora ciemności. Ujął przeor chorego za rękę i prowadzi między żaki, jak gdyby go z nimi zaprzyjaźnić chciał.