lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


"Przez ciebie to, bestio okrutna, od której ani na krok w życiu oddalić się nie mogłem! Przez ciebie, krwiopijco mój!... Jakże mi było o kobiece łaski zabiegać - z tobą, upiorze?!... Każdy był przede mną zalotnik ruchliwszy i rywal szczęśliwy! Dawno by ona moją była, gdybym ja od cię wolny był!"

Niedźwiedź obity przylegał jak pies, pysk na łapach położył, nos w ziemię wbił. I u kopanej oto mogiły zdał się rozmyślać nad tym, że w onym dole, zasypane piargiem, w marmuru biel zastygnie z czasem nimfy ciało doskonałe.

Śpieszy przeor przez środkową nawę - żaki za nim - i już ma zstąpić do krypty, gdy spod ramienia wywinął mu się przed oczy wagant któryś.

"Mistrz kamieni żywych!" - przedstawia się i zaleca swe usługi.

"Witaj, mistrzu!... Wiem - za śmiercią ludzi drogich lub cennych następuje w ślad sztuka wasza. Ale nie u nas, franciszkanów."

Nie zrażony tym, jął mu mistrz wykładać, jakby to on, u ściany kruchty bodaj, zdziałał goliardowi nagrobek. W podłuż by go postacią ułożył, niby na kamieniu przydrożnym wsparłby głowę jego, stopy zaś nie o lewka jak u panów, lecz o księgę, na znak, że człek oświecony spoczął tu na wieki. Za tarczę i miecz - gęśle i smyczek by mu dał, by ludzie rozumieli, że poeta tu leży. I choć nie w zbroję, lecz w płaszcz i kaptur klerka przyodzieje go, wszystko inne - w każdym szczególe - zdziała jak na grobowcu wędrownego rycerza. Tak mu zbodzie, zhaczy stopy długie, taką mu osmętnicę da w pierś, ulgłą pod brzemieniem zadumy, tak mu osępi, skobuzi lico pod kapturem, na sumienia frasobliwość wielką. Dziwi, się przeor, ale potakuje. "Widzę! - rzecze. - Jużeś to wszystko zdziałał ustami, już tu ręka mistrza nic ponoć nie doda... Nakazuję wciąż memu bratu Łukaszowi milczenie w mowie innej nad pędzle i farby, aby tym wymowniejszą stała się przed Bogiem tamta jego mowa. Ty, baczę, nie otwierasz okna milczenia dla onej gołębicy, która w czas pracy najchętniej nas nawiedza... Bowiem nie ty, mistrzu, lecz Duch żywymi czyni i kamienie... Obawiam się bardzo, zali dokonywane bywają zamierzenia twoje."